Żółty żakiet premier Szydło

Kurczak z ulicy Sezamkowej, Pokemon, wielka cytryna – takie skojarzenia wywołał u wielu internautów strój, który Beata Szydło zaprezentowana na spotkaniu polityków w Rzymie. Polska premier naraziła się na falę memów z powodu żółtego żakietu i bluzki w tym samym kolorze (oczywiście obowiązkowo udekorowanej broszką). Góra stylizacji wyraźnie wyróżniała się na tle czarno-granatowych garniturów pozostałych gości, przez co szybko została wyłapana przez uważnych obserwatorów. Czy Beata Szydło zaliczyła wpadkę?

Odpowiedź jest trochę bardziej skomplikowana niż podpunkty dyplomatycznego dress code’u. Afera z żakietem premier Szydło to wspaniały dowód na to, co zawsze staram się podkreślać. Mody nie można postrzegać jako oderwanych od otoczenia ubrań skleconych ze sobą w zestawy pasujące tylko ze względu na techniczną tonację barwy. Formy, wzory i kolory przekazują cały worek informacji, które odbieramy nieświadomie oceniając drugą osobę po ubiorze. Tak! Nawet jeśli wiemy, że to nieładnie, mamy w zwyczaju oceniać innych po tym co mają na sobie i wokół siebie ( zwracamy uwagę również na telefon, samochód, mieszkanie, a nawet psa). Beata Szydło mogłaby zostać oceniona jako świetna “fashionistka”. Żółty to bowiem jeden z najmodniejszych kolorów sezonu! Został wskazany przez amerykański Instytut Pantone jako “top ten” na wiosnę i lato 2017. Tę radosną barwę (swoją drogą moją ulubioną) można było podziwiać w kolekcjach Valentino, Chloe, Emilio Pucci, Moschino, Anteprima, Mary Katranzou i innych. Moim zdaniem problem nie leży w samym kolorze, ale w tym, że w oczach wielu ludzi absolutnie on do Beaty Szydło nie pasuje.

Żółty to barwa słońca, symbolizująca optymizm, otwartość, radość i chęć komunikacji. Polska premier sporej części opinii publicznej z takimi cechami się po prostu nie kojarzy. Ba! Jest wręcz ich zaprzeczeniem! Efekt był szczególnie silny ze względu na posunięcia grupy rządzącej w Parlamencie Europejskim, które w niewielkim odstępie czasu poprzedziły spotkanie w Rzymie. Zgrzyt pomiędzy tym, co krzyczy ubiór, a tym jak odbierany jest jego właściciel bardzo łatwo wyczuć. Potrafią to zrobić nie tylko modowi eksperci, ale również zupełni laicy. Poza tym, nawet bez podpowiedzi stylisty, większość z nas z pewnością nie wybrałaby na dyplomatyczne spotkanie kanarkowej żółci z bardzo prostego powodu: ostrożności. Premier Szydło jest jednak wielkim śmiałkiem (lub jak w patriotyczny sposób określiliby to jej koledzy z partii: zuchem). Od zucha bardzo blisko jest jednak do chojraka, od chojraka do aroganta, a od aroganta do…zwykłego wsioka.

 

Źródło zdjęcia: https://www.instagram.com/premierrp