Biografia wizjonera mody Alexandra McQueena – czy warto?

“Alexander McQueen. Krew pod skórą” to pierwsza i jedyna pełna biografia brytyjskiego projektanta, której autorem jest ceniony dziennikarz Andrew Wilson. Gdyby Lee (bo tak naprawdę miał na imię bohater książki) jeszcze żył, na pewno poszedłby z Wilsonem na drinka. Dziennikarz opisał historię projektanta bez ogródek i pomijania niewygodnych fragmentów. Bezpośredniość to cecha, którą McQueen bardzo cenił i sam stosował w życiu codziennym. Być może dlatego nie miał wielu przyjaciół, ale ci, których miał – byli prawdziwi.

Biografia McQueena mogłaby być podręcznikiem dla tych, którzy na początku drogi zawodowej zadają sobie pytanie: co zrobić, żeby osiągnąć sukces? Istotny jest aspekt “na początku”. Lee od razu wiedział, że chce zajmować się modą, choć jego historia może wiele nauczyć ludzi również z innych branż. W osiągnięciu sukcesu najważniejsza jest pasja. Na drugim miejscu znajduje się osobowość. Lee miał olbrzymią pasję do krawiectwa i starannie ją pielęgnował, ale prawdą jest też, że jego osobliwy charakter intrygował ludzi i przyciągał ich jak magnes. Można by krytykować McQueena za rozwiązły tryb życia i nocne włóczenie się po londyńskich klubach, ale z drugiej strony w takiej właśnie atmosferze rodziła się moda lat 90. McQueen nie ślęczał nad książkami, mimo że studiował na prestiżowej uczelni St. Martins. Często przebywał poza domem i spędzał czas ze znajomymi. Niektórzy z nich również zostali projektantami, inni redaktorami, stylistami, fotografami. Spotkania towarzyskie stanowiły część drogi do sukcesu, w którym koledzy od zabawy również mu towarzyszyli. Kiedy McQueen otrzymał od Givenchy ofertę zostania dyrektorem kreatywnym, swój zespół stworzył właśnie z tych, których znał od lat. Przyjaciele nie raz ratowali mu skórę, gdy miewał gorsze okresy, albo stresował się pokazami. 

Jaki z tego morał? Spotykanie ludzi JEST fajne i potrzebne. Oryginalne pomysły rodzą się wtedy, gdy wychodzimy na ulicę, uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych, obserwujemy otoczenie, rozmawiamy, bawimy się, przeżywamy, a do tego jeszcze ciężko pracujemy. Czasami, gdy czytam o ludziach sukcesu, którzy zapytani o ich historię, przytaczają  ścieżkę uczelnia-praca-dom-praca i nic po drodze, zastanawiam się, czy rzeczywiście jest to życiorys, który warto podziwiać? Brak czasu na wyściubienie nosa poza cztery ściany mieszkania czy biura by spotkać się ze znajomymi albo chociaż usiąść w zatłoczonej kawiarni nie powinien być powodem do dumy. A wielu z nich właśnie w tego typu “poświęceniu” widzi jedyną receptę na upragnione, dostatnie życie. 

Biografia McQueena to wspaniała historia chłopaka, który równie dobrze mógłby być “ziomkiem” poznanym w knajpie albo na popołudniowych praktykach. Marzący o osiągnięciu sukcesu, ale nie czytający podręczników o tym, jak to zrobić. Kreator, innowator i uszczypliwy kumpel – tak można go opisać. A najlepiej samemu przeczytać “Krew pod skórą”, żeby przekonać się, jak zwariowane, intensywne, pełne pasji i niesamowitych ludzi może być życie prawdziwego człowieka sukcesu, który po odejściu najważniejszych dla niego osób nie widział już sensu zarabiania milionów.